Obserwatorzy

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Spóźniony romans


noc przebrzmiewa
jak symfonia
odchodzisz w mrok
zabierając z sobą tajemnicę
nocy i tego co wcześniej
nie mogę zapomnieć
 żaru
 i twoich niecierpliwych dłoni
wpisałam w twoje usta krzyk
spazm zabrał oddech
i tylko mi żal
że spotkałam cię za późno


piątek, 13 kwietnia 2018

co o mnie




póki żyję
ogień w sercu płonie
uczucia przekuwam w wiersze
rozkwitają pąkami na płótnie
czasem snuję opowieści
cicho jak szelest stron na wietrze
co po mnie
czy ktoś wspomni
 co słowa z myśli wydarły
morze wzruszeń marzeń olśnień
co po mnie
może tylko krzyż i pustka wibrująca ciszą
kalającą uszy



czwartek, 12 kwietnia 2018

Boże



trudną drogę wybrałeś
dla mnie
kamienistą i pełną pokus
wczoraj znowu upadłam
podniosłam się nim
dotknęłam skrwawionego krzyża
przyjęłam swój los
grzech i pokuta
cierpienie i zbawienie
następują po sobie
tylko dlaczego serce płacze
nad losem zgubionych

środa, 11 kwietnia 2018

Tęsknota




gdzie ja tam ona
sunie za mną niestrudzona
w dzień szepce do ucha
nocami  łaskocze  duszę
ujmuje w dłonie niespokojne serce
błądzę za nią
po krainie której już nie ma
pieszczę futro ukochanego kota
uśmiecham się do bzu
w wazonie na toaletce u babci
winorośl przy domu
nadal rodzi owoce pachnące słońcem
kto je zerwie
dom taki pusty

niedziela, 18 marca 2018

***



cierpienie
dopada nagle
drąży ciało kaleczy duszę
wykrzyczałam je
tłum zafalował przeszedł obok
obojętny czasem wrogi
nie ukoił
dotknęłam ran Jezusa
i pojęłam że uleczy tylko
wieczność

czwartek, 15 marca 2018

stara brzoza




jeszcze wczoraj
szumiała opowieści
tuliła do serca ptasie gniazda
latam koiła cieniem
jesienią szeptała
sypiąc złotem
lata trwała niewzruszona
delikatność sławiąc i potęgę
dziś zawalidrogą okrzyknięta
dała głowy
pod toporem
widzisz
młode wróble
patrzą martwymi oczami w niebo
odeszły wraz z nią
pozostały wspomnienia i żal


środa, 14 marca 2018

Dojrzałość i ty


 z pierwszym oddechem
wstąpiłam na drogę zwaną życiem
dołączyłeś na półmetku
zapachniała nam
młodość namiętność grzech
dojrzałość nie obiecuje
wieczności
chłodzi zmysły zniewala
odchodzimy dłoń w dłoni
 bez grzechu
i tylko deszcz pada
spływając kroplami po  ustach
jak łzy