***
Bądź blisko tuż obok
Bliżej niż oddech
Niech mój szept
Rozpali zmysły
Niech dotyk ukoi duszę
Bądź
Agata Rak
Jaka cisza
krok za krokiem
zdążam do domu twojego domu
wieś bierze mnie w objęcia
kocham dni gdy lato podaje dłonie jesieni
gdy drzewa ubrane w zielone sukienki
zaczynają narzucać na ramiona złote szale
gdy mienią się szkarłatem
kocham te chwile spokojne
i drogi szerokie wiodące ku tobie
czy czekasz za drzwiami
czy otworzysz serce gdy zapukam
czekasz
Agata Rak
Pamiętasz
Żyję dla
innych
Czerpią ze mnie jak ze studni
Moje nie nic dla nich nie znaczy
Wyciągają do mnie dłonie
Tarmoszą, naciskają, grożą
Zapomniałam,
co to łzy
Muszę być nieugięta
Jeszcze tylko czasem
Pokiereszowana dusza szlocha
Chce usiąść
w ciszy
Poczuć się ważna
Może dziś ją przytulę
A bunt wreszcie zmieni się w krzyk
Pamiętam
jesień w Bieszczadach.
łagodne szczyty gór
tulące płonące liście drzew.
pomalowane rdzą połoniny,
tchnące spokojem.
poranną mgłę w dolinach,
umykającą przed słońcem.
ryk jeleni.
i strumyk o chłodnej, bystrej wodzie,
to skaczący po kamieniach,
to liżący głazy,
to z wdziękiem omijający przeszkody.
tyle lat minęło,
a ja wciąż czuję zapach lasu
i nie zapomnę.
Pamiętam ten czas z mamą
Taka była
szczęśliwa w lesie
Zbierała
grzyby, kasztany, żołędzie
Kochała
opieńki i kurki
Jej dom
pachniał jesienią
Przytulam do
serca czerwone liście dębu w wazonach
I kiście
jarzębiny
Tyle mnie
nauczyła
Dziś idę jej
drogą
Wdzięczna za
wspólny czas
Czasem
wspomnienia tchną smutkiem
Czasem bólem
Było, minęło
Wybaczyłam
Dziś
posadziłam jarzębinę
Niech pnie
się do nieba
Jak moja
tęsknota
Jutro zapalę
znicz na grobie
Pamiętam
Chodź
Pójdziemy nad jezioro
Jest tam tak cicho i spokojnie jesienią
Słońce jeszcze świeci
I tańczy z cieniem trzcin na wodzie
Ptaki powoli cichną
Liście wierzb rudzieją
Widzisz ten błękit i biały puch piany przy brzegu
Czujesz chłodne krople
A wilgoć trawy po porannej rosie
Wszystko przemija jak sen
Przyroda zasypia by ożywić się wiosną
Tylko nasza miłość trwa choć głowy pomalowane srebrem
Podaj mi dłoń
Pójdziemy ścieżką ku przyszłości
Chodź
dałam ci życie
chciałam otulić spokojem
nauczyć ciszy
prostych dróg
nie chciałeś
wybierałeś walkę
pomiędzy jedną butelką
a drugą
przeciekały dni
upadałeś
podnosiłeś się na moment
trwałam obok
trwoga zabierała mi sen
próbowałam walczyć o ciebie i przegrałam
cierpiałeś
cierpiałam z tobą
odszedłeś
dziś zapalę znicz na twoim grobie
może spłynie łza
może smutek usiądzie obok
wspomnę